No cóż jak mam dobry dzień to nawet potrafię zbyć taki fakt pół uśmieszkiem i iść dalej. Rzadko jednak jestem w aż tak dobrym wręcz wyśmienitym nastroju, gdyż moja wredna natura nie może puścić takiej szansy na sarkastyczne skomentowanie danego faktu.
Przypadkowych, niechcianych czy nieudolnych podrywaczy chyba spławić najłatwiej (nie, nie rozbijają później gitar o trzepak, jak to niektórzy sugerują). Wiecie głębie oczu moich zbadaną mam chyba najdokładniej, a jakie mam nogi do samej szyi normalnie, do tego taka inteligentna i w ogóle dopisz co chcesz. Panowie ja nie wiem czy to zanęta, przynęta czy akt desperacji, cokolwiek by to nie było a ma być skierowane w moją stronę i ma być obszyte jakimś tandetnym tekstem, błagam darujcie mi. Standardowo to gaszę dyskusje jednym tekstem i większość daje za wygraną.
"Takimi tekstami to mój stary konie płoszy"