poniedziałek, 4 grudnia 2017

Z książki, która się pisze...

      Nadal nie mogę spać. Michał zmył się po śniadaniu. Pewnie pędził do pracy. Za oknem już dzień. Pewnie będzie upalnie. Lato jest upalne, jest dopiero połowa lipca a ja już mam dość. Cóż trzeba jakoś spożytkować ten dzień i tak nie będę spała. Szybko wzięłam prysznic, trochę się ztiuningowałam, wiek 30 lat zobowiązuje, używanie tylko maskary już nie wystarcza.


            Wsiadam do windy. Nowiutka pachnąca, wymieniona jakiś miesiąc temu. Wcześniejsza była tu zamontowana chyba 100 lat temu. Skrzeczała, piszczała, straszyła urwaniem i co najgorsze zacinała się między piętrami.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

30+ Ale ty jesteś stara...

   Trzydziestka stułka... Może był tort i prezenty. I wszyscy mili byli tylko to jakoś nie to. Co cię tak smuci? Przecież to nie kurwa znaczek senior. Przecież każdy wiek rządzi się swoimi prawami. Co ty myślisz że teraz to już trumna i piach. W lustrze tylko zmarszczki i cellulit. No to się nieźle mylisz.


Teraz dopiero jesteś laską.

Tak, tak przybyło ci na liczniku ale to nawet +10 do urody. Co ty wiedziałaś o makijażu jak miałaś 20 lat, że niby różowy cień i niebieski tusz do siebie pasują. Spójrz na zdjęcia z przed kilku lat to ty się tak malowałaś czy stylistka była z PGR-u. Prawda jest taka że teraz potrafisz zrobić sobie taki makijaż, którego nie jedna gwiazda mogła by ci pozazdrościć. Wiadomo co uwydatnić a co ukryć. Więc lvl makijażystka masz zaliczony. Zresztą co tu dużo pisać stylistkę pewnie też już opanowałaś i nie wciskasz się w za ciasne ciuchy, za szerokie spodnie i nie nosisz bluzy brata. To jest twój czas znasz siebie, i swoje defekty wizualne, w końcu przeżyłaś ze sobą 30 lat. Teraz wyglądasz extra.

Masz więcej oleju w głowie.

O czym wcześniej rozmawiałaś z facetami? No ja kurwa nie pamiętam. Intelektem i wiedzą jakoś nie specjalnie chyba błyszczałam. No chyba że z jakiejś przedsiębiorczości czy rachunkowości bo akurat w tym czasie w tym siedziałam. Ale proszę jakiego 20 latka takie tematy interesują. Teraz to mogę gadać o czym chcesz. Samochody, nie problem. Mój mechanik od 10 lat skutecznie mnie uświadamia, która lampka co oznacza (i już wiem że nie mam w zbiorniku dżina, bo to nie lampa Aladyna), co piszczy i co stuka, co ma ile koni i co znaczy diesel. Sport, spoko. Boks, piłka, MMA mam męża i syna muszę się znać. Przez tyle lat zbierałyśmy nieograniczoną wiedzę że teraz 20 latki tylko patrzą z podziwem jak gadasz z facetami na imprezach. Z kąd ty to wszystko wiesz. Wiesz bo miałaś czas się dowiedzieć przez te wszystkie lata.

Sex.

Co ty wiedziałaś kiedyś o sexie. Chyba tylko to co powiedziało ci Brawo. Przypomnij sobie swe nieporadne początki w których jakoś orgazm nie występował nagminnie. No co innego teraz. Teraz to ty wiesz jak używać ciała. Wiesz co cię jara i jak pokierować rozwojem sytuacji dla własnej satysfakcji. Teraz łatwiej ci o orgazm i już nie czujesz tego skrępowania.

Masz pasje.

Dobrnęłaś do momentu w swoim życiu, który często stabilizuje nasze relacje z otoczeniem i światem. Teraz już imprezy nie są number 1. Teraz wiesz że o swoje pasje trzeba dbać. Tak rozwijasz się i wiesz co chcesz w życiu robić. Dajesz z siebie wszystko. Bo potrafisz już planować (zwłaszcza jak posiadasz potomstwo), organizować i znaleźć czas dla siebie. Realizujesz plany które kiedyś odkładałaś bo masz jeszcze czas, jeszcze zdążysz. Im starsze jesteśmy tym mamy większe poczucie własnej wartości i potrafimy domagać się własnego szczęścia.

Tak więc kobietki moje. Jeśli macie 30+ bo wierzcie mi to wasz czas. Teraz możecie wszystko. Jesteście mega sex bombami z ambicją i wiedzą. Świat należy do was. Może jednak któraś cofnęła by się do wcześniejszych lat?

czwartek, 1 grudnia 2016

Tęsknota za blogerami, silniejsza niż Ja...

Blog, mój blog...
Gdzieś mnie ulotniło, zatopiłam się w życie...
Nawet pomimo natłoku spraw, planu dnia napiętego do granic, gdzieś powstała pustka.Pisanie na blogu dawało mi niezłego kopa i czas do tego wrócić. 


Tęskniłam nie tylko za pisaniem. Tęskniłam za wami. Za innymi blogerami, czytelnikami, hejterami. Za osobami które dzięki pisaniu poznałam w realu, choć wielu nie zdążyłam. Brakowało mi dyskusji, wymiany zdań i poglądów. Naprawdę zrozumiałam jak wiele pisanie tutaj mi dawało, kiedy to zostawiłam. 

Domyślam się że blogosfera przez te kilka miesięcy zapewne się nieźle rozrosła. Muszę więc ostro zabrać się do nadrabiania zaległości. Czas poznać nowych ludzi, zajrzeć im w dusze a jak się uda to i w oczy. 

Witaj więc blogosfero na nowo i zapraszam wszystkich.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Mówisz że nie dam rady? No to, kurwa PATRZ.

Obserwuje, słucham, badam... Spoglądam na życie... 
I wiecie co?

Od tego całego patrzenia, rzygać się chce. Co rusz to nowa afera, która nakręca kolejną. Ludzie co z wami? Posiadamy rozum (ponoć) a zmierzamy gdzieś, gdzie czeka nas tylko dół i porażka. Przejmujemy się rzeczami na które nie mamy najmniejszego wpływu, chcemy wszystko tu i teraz, nie dając przy tym nic od siebie.

*
Młoda para oczekuje dziecka, niby się starają ale coś nie styka tak jak powinno. Ona ma humory, On ma doła. Dwoje ludzi bliskich sobie, a tworzą problemy na skalę końca świata. Ona chce tu i teraz domu ciepła i bezproblemowego życia. On się stara, czasami nie nadąża za oczekiwaniami. Bum i po sprawie bo mamy różnice poglądów. To nic że przed chwilą chcieliśmy być rodziną, była miłość i namiętność. Tak bo po co dać coś z siebie. Oczywiście jestem zadania że powinniśmy być wierni sobie, przede wszystkim, realizować swoje poglądy na życie i jeśli coś nam nie pasuje, powiedzieć Stop i iść w innym kierunku. Jednak wdrażajmy w swoje życie także programy naprawcze. Jeśli coś się psuje, coś nawala, bądźmy dorośli. Złapmy byka za rogi i stawmy mu czoło. Jeśli to nic nie da, jeśli życie pokarze że to nie to, po prostu czas iść inną drogą.
*
Kiedyś powiedziałam że życie to suma naszych wyborów. I tak jest. Każda decyzja kiedyś przyniesie jakiś efekt. Jeśli nie dziś to jutro. Musimy tylko to nasze życie brać z lekkim przymrużeniem oka. Nie dawać się ponosić emocjom, oddychać głęboko i cieszyć się chwilą. Życie nie jest pasmem

piątek, 22 kwietnia 2016

Mam w Dupie co myślisz...

Cześć, jestem Anka...
I ogólnie mam w dupie co ludzie o mnie myślą.


Bo ludzie, to tylko ludzie i mają prawo do własnych poglądów. Mają prawo myśleć co chcą i robić co uważają za słuszne. Każdy jednak w swoim życiu powinien dobrnąć do momentu w którym zda sobie sprawę że zdanie innych na nasz temat nie ma większego znaczenia. 

"Bo co ludzie pomyślą."

Pomyślą to co chcą i ty nie masz na to żadnego wpływu. Chcesz uszczęśliwiać na siłę cały świat, czy siebie? Jeśli to pierwsze to wypieprzaj z stąd bo nie mamy o czym rozmawiać. Uszczęśliwiać to możesz swoje dzieci zabierając je do zoo a nie sąsiadkę, która ma cie za skończoną idiotkę. 

Pomyśl ilu ludzi tak naprawdę Cię zna. Myślisz ... I jak ?
W moim przypadku jest ich raptem 2 może 3. Są to osoby, które mnie znają pod każdym względem. Znają moje tajemnice, te o których się nie mówi i nadal są ze mną bo to akceptują. Są to osoby, które wiedzą jak myślę, co myślę i co jest pod pokrywą wierzchnią. Tak z ich zdaniem się liczę. Oni są ważni i obchodzi mnie to co oni o mnie myślą bo są ważni. 

Mam kumpelę, taką co przejmuje się dosłownie wszystkim. Nie ubierze się w to bo może jakiś przechodzień w myślach by ją skrytykował, nie powie tego bo jeszcze ktoś się na nią obrazi. I wiecie kim jest? Bo sobą na pewno nie. Ona nie wie co znaczy być sobą. Jest wytworem dziwnych zasad i opinii ludzkich. Robi to co opinia ludzka nakazuje. Pilnuje się na każdym kroku, co by nie wypalić z jakimś własnym poglądem. Czy ludzie ją za to lubią? Nie wiem, ja nie mam dla niej szacunku. Wiem że jeśli o coś ją zapytam to powie to co wypada powiedzieć a nie to co ona tak naprawdę myśli. Szacunek mam dla ludzi, którzy nie udają, nie boją się wyrazić siebie, robić to co lubią.

Nieustannie wszyscy powtarzają co powinniśmy robić. Jak się ubierać, co nam wypada i co jest dla nas najlepsze. Najlepsze dla każdego jest to co daje mu szczęście. Nawet gdybyś miał być ulicznym pantomim em i zarabiać grosze. Myślisz że robisz coś chwilowo, wiadomo żeby się odkuć, ustawić a marzenia jeszcze zdążysz zrealizować. Zaciskasz zęby a życie przemija, bo przecież jeszcze kredyt trzeba spłacić i auto wymienić. Później masz 40, 50 lat i czujesz że coś ci umkło. Otoczony dobrami, czujesz pustkę. 

Do znudzenia będę powtarzać. Życie jest jedno i trzeba z niego korzystać. 
A wy co odkładacie na później?