Tak więc Ja kobieta bliska zmiany kodu na trójkę z przodu, demencją i alzheimerem dotknięta o rachunku za neta zapomniałam. Przypomniał mi o tym dopiero brak owego sygnału i tuż tragedia. Przelewu wysłać się nie da więc do banku sadzić na nóżkach trzeba (jak ktoś nie ma w głowie to potem musi mieć w nogach). Tylko tyle że to piątek był nieszczęsny i chyba nie zdążyli wpłaty sobie zaksięgować, więc od piątku wieczór w eterze cisza. Gdybym sama tego nie przeżyła, to bym powiedziała "Ja od neta uzależniona, Niemożliwe!!!". Cóż, prawdą niestety jest że ten czas na odwyku od sygnału cywilizacji nieźle dał mi się we znaki. Chata wysprzątana, kąty wylizane, przegląd szaf zrobiony, zaległości w lekturze nadrobione. Miotałam się te kilka dni, nie wiedząc co dzieje się tu i tam. Telefon czasem z matni mnie wyrywał:
- Czemu nie odpowiadasz na wiadomości ?
- Bo neta nie mam
- O kur** , to przeje****
No cóż pogląd mam podobny co do słów rozmówcy ale zrobić nic nie mogłam. Starałam się cierpliwie czekać i nie nękać operatora ciągłymi telefonami kiedy w końcu do świata mnie podłączą. Czekanie niezmiernie pozytywnie zrobiło mojemu mieszkaniu tylko jakby psychice nie bardzo.
Dlatego ludzie powiadam wam, bajki o odłączeniu internetu czasami są prawdziwe. Płacić rachunki w terminie bo sygnał wam zaginie !!!
Ludzie czy wy naprawdę nie umiecie już normalnie funkcjonować bez internetu?
OdpowiedzUsuńNie nie umiemy to nałóg okrutny jest . A ty co robisz przed kompem i jeszcze z włączonym internetem?
Usuń